2010-01-05

Czarnowidztwo nie dotyczy e-handlu

Czarne chmury znad USA kontra internetowi konsumenci

W grudniu 2009 roku przez Internet przetoczyła się fala negatywnych opinii o perspektywach USA. Laureat Nagrody Nobla, Joseph E. Stigitz, zapowiada powrót recesji. Amerykański ekonomista przewiduje, że spowolnienie nastąpi w połowie tego roku. Spośród polskich komentatorów często przytaczano wypowiedź Michała Słysza z fundacji DwaPlusDwa, obliczającego rzeczywisty, całkowity dług Stanów Zjednoczonych. Wskaźnik ów (dla sektorów: rządowego, prywatnego i gospodarstw domowych) wynosi 700% PKB.

Nie wdajemy się w analizę liczb, dopingując amerykańskie władze do podtrzymania trendu z III kwartału 2009 roku. Gospodarka USA urosła wówczas o 2,8%. Dlaczego należy być optymistą? Po pierwsze, światowe transakcje wciąż opierają się na dolarze. Po drugie, każdy pozytywny sygnał z USA trafia na podatny grunt nie tylko na rodzimym rynku. Po trzecie, widmo krachu czy choćby presji inflacyjnej, nie sprzyja stabilizacji rynków.

Jak podaje comScore, internetowe zakupy Amerykanów wzrosły w grudniu 2009 o 5%. Przekłada się to na 27,1 miliardów dolarów w porównaniu z 25,8 mld USD rok wcześniej. W ten sposób z nawiązką odrobiono 3-procentowy spadek, odnotowany pomiędzy analogicznymi okresami 2007/2008. Na świętach najbardziej "odkuły się" branże związane ze sprzętem RTV i biżuterią. Trend wzrostowy zarysował się już w listopadzie.

okres20082009zmiana
1-24 grudnia25 84527 1215%
19–20 grudnia67776713%
15 grudnia75491321%
14 grudnia859854 -1%
30 listopada8348875%
27 listopada53459511%
26 listopada28831810%
Źródło: comscore.com. Dane w mln USD.

Ten sam okres pod lupę wzięli badacze SpendingPulse, grupy należącej do MasterCard. Polem ich analizy stała się sprzedaż detaliczna. Za 3,6-procentowy wzrost w największym stopniu (ponad 1/6) odpowiadały transakcje on-line.

0 komentarze:

Prześlij komentarz