Unijne statystyki, policyjne komunikaty
Raporty IDC, powstające na zlecenie Business Software Alliance (BSA), pokazują, że skala piractwa w Polsce rokrocznie przekracza 50%. Obecny poziom (56%) plasuje nas na 24. miejscu wśród krajów Unii Europejskiej. Najniższy odsetek nielegalnie używanego oprogramowania cechuje Luksemburg (21%).
O dwie pozycje mniej niechlubnie przedstawia się zestawienie strat ponoszonych przez producentów oprogramowania. Lokatę tę Polska zajmuje ze szkodami wyliczonymi w kwocie 648 mln USD. Kilka lat temu było znacznie gorzej - przedostatnie miejsce w rankingu, z 60-procentowym poziomem piractwa.
Kraje i ich skala piractwa
1. Bułgaria 68%
2. Rumunia 66%
3. Grecja 57%
4. Polska 56%
5. Łotwa 56%
6. Litwa 54%
7. Estonia 50%
8. Cypr 50%
9. Włochy 48%
10. Słowenia 47%
Czołowa dziesiątka dla Unii Europejskiej w zestawieniu BSA z 2008 roku.
Dane mają mocne oparcie w doniesieniach prasowych. Czytelnicy mogą pamiętać niektóre z wydarzeń, dotyczące:
- sklepów w Białymstoku sprzedających nielegalnie oprogramowanie,
- zabezpieczenia dysków w oddziałach przedsiębiorstwa projektującego urządzenia przemysłowe,
- gdańskiego biura architektonicznego, korzystającego z 46 aplikacji bez licencji.
Ponad 500 000 zł warte było oprogramowanie używane przez wymienione firmy.
6 000 pozytywnych komentarzy na aukcjach internetowych miał działający od 17 lat sklep internetowy. To antybohater ubiegłomiesięcznego reportażu Uwaga! TVN. Podrobione certyfikaty i prawdziwe faktury - tak wygląda efekt dziennikarskiej dociekliwości.
W Łodzi taksówkarze byli przyłapywani z bezprawnie zainstalowanymi mapami w urządzaniach GPS. W Krakowie były poseł PO posiadał w laptopie oprogramowanie, którego nie kupił. W Poznaniu żaden z komputerów firmy, zajmującej się budowaniem stron www oraz promocją miast i obiektów sportowych, nie posiadał licencji. W Braniewie 17-letni Patryk tłumaczył się z pochodzenia systemu operacyjnego w swoim komputerze.
Rozpiętość działań policji bywa różna. Przypadek nastolatka wskazuje na doszukiwanie się winy już u osób, które można skazać za przestępstwo (próg 17. roku życia). W takich wypadkach użytkowników może nie ochronić potraktowanie czynu w kategoriach znikomej społecznej szkodliwości czy też przypadku małej wagi. Dla dużych firm kary mogą być znaczące. Już 9 lat temu, na mocy ugody z Microsoft, polska filia firmy Lisner zapłaciła ponad 100 000 dolarów za używanie kilkudziesięciu nielegalnych kopii oprogramowania.
W przytoczonej publikacji BSA wskazano również, że "ograniczenie piractwa komputerowego w ciągu czterech kolejnych lat w Polsce przyczyniłoby się do wzmocnienia lokalnego sektora informatycznego, powstania blisko 2000 nowych, dobrze płatnych miejsc pracy, a także zasiliłoby polską gospodarkę kwotą prawie 2,68 mld złotych." Czy gospodarka faktycznie otrzyma impuls do rozwoju? Teoretycznie ma się do tego przynić unijna dyrektywa (z listopada 2009 roku). Między innymi w tej sprawie konferowali goście Business Centre Club. 13 stycznia w dyskusji o "odcinaniu użytkowników" uczestniczyli: Adam Rapacki - podsekretarz stanu w MSWiA, Jacek Murawski - dyrektor generalny polskiego oddziału Microsoft, Mariusz Sokołowski - rzecznik Komendanta Głównego Policji.
W jednej z najbliższych notek przedstawimy BSA, ideę organizacji i jej dokonania...
2010-01-18
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz