Statystyki wskazują, że z roku na rok może być tylko lepiej.
Rzeczpospolita przywołała wyniki badań firmy doradczej ReportLinker. Pod uwagę brano nie tylko transakcje internetowe, ale i zamówienia, które kończyły się odbiorem i opłaceniem towaru w tradycyjnym sklepie. Porównanie do innych krajów europejskich nie wypada kolorowo. W Skandynawii odsetek kupujących to 80%, w Niemczech 75%.
Raport obnaża wiele braków w naszym kraju, ale pozwala także spojrzeć z optymizmem w przyszłość. Po pierwsze, w Internecie kupuje co drugi Polak, jeśli uwzględnić tylko osoby z dostępem do sieci. Niestety, tylko połowa społeczeństwa może korzystać z takiego przywileju. W trakcie kampanii prezydenckiej padają propozycje obdarowywania każdego ucznia laptopem, bezprzewodowego Internetu dla wszystkich i inne, szumne zapowiedzi. Oby ziściło się choć kilka z nich...
Redakcja Rzeczpospolitej zwraca uwagę na bariery w handlu elektronicznym. Oprócz obaw związanych z bezpieczeństwem płatności, wskazuje się na przyzwyczajenia konsumentów do organoleptycznego poznania produktów oraz chęć uniknięcia opłat za przesyłkę. W sprawie kosztów transportu można wkrótce liczyć na zmiany. Największy, polski serwis aukcyjny wprowadził dodatkowe kryteria oceny transakcji, pozwalając na przyznanie noty za przesyłkę, a w szczególności jej koszt. Decyzja ta jest bardzo istotna, choćby z tego powodu, że na aukcje przypada w Polsce 60% z puli internetowych zakupów. Kolejnym, pozytywnym sygnałem z rynku jest zwiększająca się ilość sklepów bazujących na e-handlu. Szacuje się, że ich liczba sięgnie 10 000, co oznacza 27-procentowy wzrost w odniesieniu do 2009 roku.
Każdemu przypadnie zatem (statystycznie!) 680 000 zł przychodu.
Dobrze rokują także coroczne zmiany w wartości e-handlu w Polsce. Rynek urośnie w 2010 roku o niemal 30%.
Rok: wartość handlu w mld zł
2004: 1,9
2005: 3,1
2006: 5,0
2007: 8,1
2008: 11,0
2009: 13,1
2010: 17,0 (prognoza)
Źródło: Rzeczpospolita
2010-06-10
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz