2010-08-05

Internetowe manipulacje

Czy ranking internetowy to głos ludu?

Czerpanie wiedzy, pomysłów oraz inspiracji "z tłumu" - tak definiowany jest crowdsourcing, słowo będące w użyciu raptem od 2006 roku, a ukute przez Jeffa Howe. W marketingu usług internetowych ów neologizm przejawia się w rankingach. Przyjmuje się bowiem, że zdanie dużej i zróżnicowanej grupy osób przekłada się na uzyskanie w pełni wiarygodnej i precyzyjnej oceny produktu lub usługi. Rzetelność tę poddał w wątpliwość Michael Moyer w sierpniowym Świecie Nauki.

Autor przywołuje wypowiedź profesora Erica Clemonsa z Katedry Zarządzania Operacjami i Systemami w Wharton School przy Univerisy of Pennsylvania. Oceny są przeważnie skrajne, ponieważ klienci są skłonni podzielić się swoją opinią tylko jeśli chcą coś "wynieść pod niebiosa" albo "zmieszać z błotem". Bywa również, że pierwsi kupujący podjęli decyzję za sprawą własnych gustów i przekonań. Kolejni zawodzą się, bazując tylko na euforycznych ocenach.

Na jakość internetowych recenzji wpływają entuzjazm użytkowników oraz... pieniądze. W ubiegłym roku jedna osoba rozpracowała serwis Amazon. Vassilis Kostakos przeanalizował ponad 20 000 recenzji. Informatyk z portugalskiego Universidade da Madeira ustalił, że większość opinii pochodzi od małej grupy osób. Niekoniecznie kompetentnych, ale żądnych tytułów "superrecenzenta". Pazerność była także kanwą konfliktu pomiędzy przedstawicielami portalu Yelp a jego ogłoszeniodawcami. Reklamodawcy, dzięki zakupowi powierzchni w portalu, mogli liczyć na usunięcie nieprzychylnych komentarzy. Portal tłumaczył się działaniem automatycznych filtrów.

0 komentarze:

Prześlij komentarz