Jakie strony zostaną zablokowane?
Pierwsze dni grudnia były dość burzliwe na forach i blogach. Wszystko za sprawą dyrektywy unijnej, mającej przeciwdziałać propagowaniu pornografii dziecięcej. Komentatorzy wylewali pomyje na polityków za chęć poparcia inicjatywy blokowania stron internetowych. Wskazywali na początki cenzury i zamiar nadużywania przepisów.
Pół roku temu rząd wycofał się z wprowadzenia Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Istotnie, ministerialne pomysły tworzyły pole do potencjalnych nadużyć. Narzędzia, umożliwiające walkę z przestępcami w Internecie, już istnieją. Dzięki temu można blokować w Internecie sprzedaż nielegalnych kopii oprogramowania czy symboli nazistowskich.
W Device Polska popieramy wszelkie inicjatywy, wiążące się z dobrem dzieci. Nie rozumiemy jednak logiki porównywania cenzurowania Internetu - w obliczu rosnącej ilości materiałów pornograficznych - z ochroną praw autorskich i wypowiedzi politycznych. Sprawa jest poważna i tak też powinna być prowadzona dyskusja. Warto zastanowić się nad sformułowaniem przepisów, których nie będzie można interpretować inaczej, niż wskazuje na to przesłanie walki z pedofilią.
Przytaczamy kluczowy artykuł z dyrektywy Parlamentu Europejskiego:
Każde państwo członkowskie podejmuje środki niezbędne do zapewnienia, by właściwe organy sądowe lub policyjne mogły zarządzić zablokowanie dostępu użytkowników Internetu do stron internetowych zawierających pornografię dziecięcą lub służących do jej rozpowszechnienia – albo by mogły doprowadzić do tego w inny podobny sposób, z zastrzeżeniem odpowiednich gwarancji, służących w szczególności zapewnieniu, by blokada ograniczała się do niezbędnego zakresu, by użytkownicy zostali poinformowani o przyczynach blokady oraz by dostawcy treści zostali poinformowani o możliwości zaskarżenia tej decyzji.
Dodajmy, że nie można również negować nowych przepisów tylko dlatego, że zawierają niejasne sformułowania lub obligują do informowania domniemanych przestępców o toczącym się dochodzeniu. Otóż, krytycy powinni wskazać, jakie punkty są niejasne i jakie zagrożenie niosą. Co więcej, obecne przepisy nie pozwalają na uzyskanie wiedzy o prowadzonym postępowaniu choćby dłużnikom (aby nie mogli ukryć majątku przed wierzycielami). Dlaczego zatem inni podejrzani mieliby znaleźć się w uprzywilejowanej pozycji?
Podsumowując, doprecyzujmy przepisy i walczmy skutecznie. Miejmy pewność, że nowe regulacje nie ograniczą niczyjej, wirtualnej i realnej wolności, a faktycznie pomogą.
2010-12-06
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz