Statystyki z BSA
Kilka dni temu zapowiedzieliśmy notkę o Business Software Alliance. Rozpoczynamy od uzupełnienia statystyk, wychodząc poza unijne rankingi. Za blisko pół roku będziemy mogli porównać dane z siódmym już raportem, opracowywanym corocznie przez ekspertów z IDC.
Raport, obejmujący 110 państw, dobitnie pokazuje "jak wiele jest jeszcze do zrobienia, aby dorównać do poziomu zachodniego, gdzie o wysokim poziomie rozwoju gospodarczego świadczy właśnie, między innymi, niski wskaźnik piractwa komputerowego” - wyjaśnia Jarosław Kierczuk, przewodniczący lokalnego Komitetu BSA w Polsce.
Zestawienie 10 państw o najniższym wskaźniku piractwa
1. USA 20%
2. Japonia 21%
3. Luksemburg 21%
4. Nowa Zelandia 22%
5. Austria 24%
6. Belgia 25%
7. Dania 25%
8. Szwecja 25%
9. Szwajcaria 25%
10. Australia 26%
Raport BSA, maj 2009.
Światowy poziom piractwa badany pod względem regionów nie przynosi zaskakujących wyników. Ameryka Północna, Europa Zachodnia oraz Unia Europejska ze wskaźnikami 21, 33 i 35% wpływają na zaniżenie ogólnoświatowej średniej (41%). Na drugiej szali znajdują się Europa Środkowa i Wschodnia, Ameryka Łacińska, Azja/Pacyfik, Środkowy Wschód Afryka, wykazując wartości: 66, 65, 61 i 59%.
Zestawienie 10 państw o najwyższym wskaźniku piractwa
1. Gruzja 95%
2. Bangladesz 92%
3. Armenia 92%
4. Zimbabwe 92%
5. Sri Lanka 90%
6. Azerbejdżan 90%
7. Mołdawia 90%
8. Jemen 89%
9. Libia 87%
10. Pakistan 86%
Raport BSA, maj 2009.
BSA od 23 lat reprezentuje interesy producentów użytkowego oprogramowania komputerowego oraz ich partnerów oferujących sprzęt komputerowy. Organizacja skupia się na promowaniu ochrony praw autorskich i bezpieczeństwa w Internecie. Jej członkami są m.in: Adobe, Apple, Autodesk, Corel, Microsoft, Symantec.
Firmy te wspólnie podejmują wiele inicjatyw na rzecz upowszechnienia pozytywnych standardów związanych ze sprzedażą i rejestracją oprogramowania. Skala piractwa jednak nieuchronnie rośnie wraz z dostępem do Internetu coraz większej ilości użytkowników.
***
Windows za darmo, a pakiet Office za 3 dolary. Czy to możliwe? Wkrótce opiszemy, jakie atuty ma w ręku Microsoft, i co mogą zyskać Klienci Device Polska. Wyjaśnimy także ważne pojęcia, zawierające wyraz software; SaaS i SAM...
2010-01-22
2010-01-20
Czyje są odpady elektryczne i elektroniczne?
Gospodarowanie zużytym sprzętem - kluczowe zagadnienia
Przestarzały monitor, niepotrzebny komputer, zużyty sprzęt AGD... - Wszystkie odpady elektryczne i elektroniczne powinny trafiać do wyspecjalizowanych firm. Dzięki temu "kłopotliwe śmieci" mogą być utylizowane bez szkody dla środowiska - wyjaśnia Jarosław Grudowski, Head of Production w Device Polska. Dzisiejsza notka powstała we współpracy z naszym kolegą.
Geneza systemu
System gospodarowania zużytym sprzętem powstał w oparciu o kilka ustaw, dotyczących odpadów i ochrony środowiska. Kluczowa jest Ustawa o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, powstała na bazie unijnej dyrektywy. Przepisy te regulują proces zbierania, przetwarzania i odzyskiwania wspomnianych urządzeń. Obligują także do osiągnięcia rocznego poziomu co najmniej 4 kg ZSEiE na jednego mieszkańca. Czyli 152 668 tysięcy ton! Obecnie Polska wypełnia raptem 40% normy.
Na owo ZSEiE (zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny) nie składają się wyłącznie komputery i produkty z segmentu AGD. Termostaty, zamrażarki laboratoryjne, kolejki elektryczne, maszyny do szycia, wentylatory, a nawet instrumenty muzyczne. Wszystkie podlegają restrykcyjnym przepisom.

Obowiązki przedsiębiorstw
Firmy, wprowadzające sprzęt na rynek, muszą się rejestrować, bez względu na to, w jakim charakterze występują (producent, pośrednik, importer). W Device Polska szybko wypełniliśmy obowiązek rejestracji i przekazujemy bieżące sprawozdania.
Rejestr Przedsiębiorców i Organizacji Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego jest prowadzony przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ). Naszą firmę można odnaleźć pod numerem E0002639WZ lub wyświetlając szczegółowe informacje pod adresem http://rzseie.gios.gov.pl. Rejestracja miała miejsce w 2006 roku.
Zbieranie i transport ZSEiE podlegają także obowiązkowi uzyskania zezwolenia wydawanego przez starostę lub prezydenta miasta adekwatnie do lokalizacji punktu gromadzenia odpadów. Uzyskaliśmy je w 2003 roku.
Zalety dla Klientów
Chcąc żyć w zgodzie z naturą, warto sprawdzać, czy firmy, które oferują sprzęt elektryczny i elektroniczny, zgłosiły się do Rejestru. Muszą umieszczać na fakturach numer rejestrowy, a produkty oznaczać symbolem przekreślonego kosza. Co ważne, koszt gospodarowania odpadami powinien być uwzględniony w cenie produktu. Nikt nie może wówczas żądać od nabywcy poniesienia dodatkowych wydatków związanych z utylizacją sprzętu! Sprzedawcy są także odpowiedzialni za kształtowanie proekologicznych postaw. Powinni informować o konieczności prowadzenia selektywnej zbiórki oraz o zagrożeniach związanych z występowaniem niebezpiecznych składników.
Przestarzały monitor, niepotrzebny komputer, zużyty sprzęt AGD... - Wszystkie odpady elektryczne i elektroniczne powinny trafiać do wyspecjalizowanych firm. Dzięki temu "kłopotliwe śmieci" mogą być utylizowane bez szkody dla środowiska - wyjaśnia Jarosław Grudowski, Head of Production w Device Polska. Dzisiejsza notka powstała we współpracy z naszym kolegą.
Geneza systemu
System gospodarowania zużytym sprzętem powstał w oparciu o kilka ustaw, dotyczących odpadów i ochrony środowiska. Kluczowa jest Ustawa o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, powstała na bazie unijnej dyrektywy. Przepisy te regulują proces zbierania, przetwarzania i odzyskiwania wspomnianych urządzeń. Obligują także do osiągnięcia rocznego poziomu co najmniej 4 kg ZSEiE na jednego mieszkańca. Czyli 152 668 tysięcy ton! Obecnie Polska wypełnia raptem 40% normy.
Na owo ZSEiE (zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny) nie składają się wyłącznie komputery i produkty z segmentu AGD. Termostaty, zamrażarki laboratoryjne, kolejki elektryczne, maszyny do szycia, wentylatory, a nawet instrumenty muzyczne. Wszystkie podlegają restrykcyjnym przepisom.

Obowiązki przedsiębiorstw
Firmy, wprowadzające sprzęt na rynek, muszą się rejestrować, bez względu na to, w jakim charakterze występują (producent, pośrednik, importer). W Device Polska szybko wypełniliśmy obowiązek rejestracji i przekazujemy bieżące sprawozdania.
Rejestr Przedsiębiorców i Organizacji Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego jest prowadzony przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ). Naszą firmę można odnaleźć pod numerem E0002639WZ lub wyświetlając szczegółowe informacje pod adresem http://rzseie.gios.gov.pl. Rejestracja miała miejsce w 2006 roku.
Zbieranie i transport ZSEiE podlegają także obowiązkowi uzyskania zezwolenia wydawanego przez starostę lub prezydenta miasta adekwatnie do lokalizacji punktu gromadzenia odpadów. Uzyskaliśmy je w 2003 roku.
Zalety dla Klientów
Chcąc żyć w zgodzie z naturą, warto sprawdzać, czy firmy, które oferują sprzęt elektryczny i elektroniczny, zgłosiły się do Rejestru. Muszą umieszczać na fakturach numer rejestrowy, a produkty oznaczać symbolem przekreślonego kosza. Co ważne, koszt gospodarowania odpadami powinien być uwzględniony w cenie produktu. Nikt nie może wówczas żądać od nabywcy poniesienia dodatkowych wydatków związanych z utylizacją sprzętu! Sprzedawcy są także odpowiedzialni za kształtowanie proekologicznych postaw. Powinni informować o konieczności prowadzenia selektywnej zbiórki oraz o zagrożeniach związanych z występowaniem niebezpiecznych składników.
2010-01-18
Piraci nie tylko z Internetu
Unijne statystyki, policyjne komunikaty
Raporty IDC, powstające na zlecenie Business Software Alliance (BSA), pokazują, że skala piractwa w Polsce rokrocznie przekracza 50%. Obecny poziom (56%) plasuje nas na 24. miejscu wśród krajów Unii Europejskiej. Najniższy odsetek nielegalnie używanego oprogramowania cechuje Luksemburg (21%).
O dwie pozycje mniej niechlubnie przedstawia się zestawienie strat ponoszonych przez producentów oprogramowania. Lokatę tę Polska zajmuje ze szkodami wyliczonymi w kwocie 648 mln USD. Kilka lat temu było znacznie gorzej - przedostatnie miejsce w rankingu, z 60-procentowym poziomem piractwa.
Kraje i ich skala piractwa
1. Bułgaria 68%
2. Rumunia 66%
3. Grecja 57%
4. Polska 56%
5. Łotwa 56%
6. Litwa 54%
7. Estonia 50%
8. Cypr 50%
9. Włochy 48%
10. Słowenia 47%
Czołowa dziesiątka dla Unii Europejskiej w zestawieniu BSA z 2008 roku.
Dane mają mocne oparcie w doniesieniach prasowych. Czytelnicy mogą pamiętać niektóre z wydarzeń, dotyczące:
- sklepów w Białymstoku sprzedających nielegalnie oprogramowanie,
- zabezpieczenia dysków w oddziałach przedsiębiorstwa projektującego urządzenia przemysłowe,
- gdańskiego biura architektonicznego, korzystającego z 46 aplikacji bez licencji.
Ponad 500 000 zł warte było oprogramowanie używane przez wymienione firmy.
6 000 pozytywnych komentarzy na aukcjach internetowych miał działający od 17 lat sklep internetowy. To antybohater ubiegłomiesięcznego reportażu Uwaga! TVN. Podrobione certyfikaty i prawdziwe faktury - tak wygląda efekt dziennikarskiej dociekliwości.
W Łodzi taksówkarze byli przyłapywani z bezprawnie zainstalowanymi mapami w urządzaniach GPS. W Krakowie były poseł PO posiadał w laptopie oprogramowanie, którego nie kupił. W Poznaniu żaden z komputerów firmy, zajmującej się budowaniem stron www oraz promocją miast i obiektów sportowych, nie posiadał licencji. W Braniewie 17-letni Patryk tłumaczył się z pochodzenia systemu operacyjnego w swoim komputerze.
Rozpiętość działań policji bywa różna. Przypadek nastolatka wskazuje na doszukiwanie się winy już u osób, które można skazać za przestępstwo (próg 17. roku życia). W takich wypadkach użytkowników może nie ochronić potraktowanie czynu w kategoriach znikomej społecznej szkodliwości czy też przypadku małej wagi. Dla dużych firm kary mogą być znaczące. Już 9 lat temu, na mocy ugody z Microsoft, polska filia firmy Lisner zapłaciła ponad 100 000 dolarów za używanie kilkudziesięciu nielegalnych kopii oprogramowania.
W przytoczonej publikacji BSA wskazano również, że "ograniczenie piractwa komputerowego w ciągu czterech kolejnych lat w Polsce przyczyniłoby się do wzmocnienia lokalnego sektora informatycznego, powstania blisko 2000 nowych, dobrze płatnych miejsc pracy, a także zasiliłoby polską gospodarkę kwotą prawie 2,68 mld złotych." Czy gospodarka faktycznie otrzyma impuls do rozwoju? Teoretycznie ma się do tego przynić unijna dyrektywa (z listopada 2009 roku). Między innymi w tej sprawie konferowali goście Business Centre Club. 13 stycznia w dyskusji o "odcinaniu użytkowników" uczestniczyli: Adam Rapacki - podsekretarz stanu w MSWiA, Jacek Murawski - dyrektor generalny polskiego oddziału Microsoft, Mariusz Sokołowski - rzecznik Komendanta Głównego Policji.
W jednej z najbliższych notek przedstawimy BSA, ideę organizacji i jej dokonania...
Raporty IDC, powstające na zlecenie Business Software Alliance (BSA), pokazują, że skala piractwa w Polsce rokrocznie przekracza 50%. Obecny poziom (56%) plasuje nas na 24. miejscu wśród krajów Unii Europejskiej. Najniższy odsetek nielegalnie używanego oprogramowania cechuje Luksemburg (21%).
O dwie pozycje mniej niechlubnie przedstawia się zestawienie strat ponoszonych przez producentów oprogramowania. Lokatę tę Polska zajmuje ze szkodami wyliczonymi w kwocie 648 mln USD. Kilka lat temu było znacznie gorzej - przedostatnie miejsce w rankingu, z 60-procentowym poziomem piractwa.
Kraje i ich skala piractwa
1. Bułgaria 68%
2. Rumunia 66%
3. Grecja 57%
4. Polska 56%
5. Łotwa 56%
6. Litwa 54%
7. Estonia 50%
8. Cypr 50%
9. Włochy 48%
10. Słowenia 47%
Czołowa dziesiątka dla Unii Europejskiej w zestawieniu BSA z 2008 roku.
Dane mają mocne oparcie w doniesieniach prasowych. Czytelnicy mogą pamiętać niektóre z wydarzeń, dotyczące:
- sklepów w Białymstoku sprzedających nielegalnie oprogramowanie,
- zabezpieczenia dysków w oddziałach przedsiębiorstwa projektującego urządzenia przemysłowe,
- gdańskiego biura architektonicznego, korzystającego z 46 aplikacji bez licencji.
Ponad 500 000 zł warte było oprogramowanie używane przez wymienione firmy.
6 000 pozytywnych komentarzy na aukcjach internetowych miał działający od 17 lat sklep internetowy. To antybohater ubiegłomiesięcznego reportażu Uwaga! TVN. Podrobione certyfikaty i prawdziwe faktury - tak wygląda efekt dziennikarskiej dociekliwości.
W Łodzi taksówkarze byli przyłapywani z bezprawnie zainstalowanymi mapami w urządzaniach GPS. W Krakowie były poseł PO posiadał w laptopie oprogramowanie, którego nie kupił. W Poznaniu żaden z komputerów firmy, zajmującej się budowaniem stron www oraz promocją miast i obiektów sportowych, nie posiadał licencji. W Braniewie 17-letni Patryk tłumaczył się z pochodzenia systemu operacyjnego w swoim komputerze.
Rozpiętość działań policji bywa różna. Przypadek nastolatka wskazuje na doszukiwanie się winy już u osób, które można skazać za przestępstwo (próg 17. roku życia). W takich wypadkach użytkowników może nie ochronić potraktowanie czynu w kategoriach znikomej społecznej szkodliwości czy też przypadku małej wagi. Dla dużych firm kary mogą być znaczące. Już 9 lat temu, na mocy ugody z Microsoft, polska filia firmy Lisner zapłaciła ponad 100 000 dolarów za używanie kilkudziesięciu nielegalnych kopii oprogramowania.
W przytoczonej publikacji BSA wskazano również, że "ograniczenie piractwa komputerowego w ciągu czterech kolejnych lat w Polsce przyczyniłoby się do wzmocnienia lokalnego sektora informatycznego, powstania blisko 2000 nowych, dobrze płatnych miejsc pracy, a także zasiliłoby polską gospodarkę kwotą prawie 2,68 mld złotych." Czy gospodarka faktycznie otrzyma impuls do rozwoju? Teoretycznie ma się do tego przynić unijna dyrektywa (z listopada 2009 roku). Między innymi w tej sprawie konferowali goście Business Centre Club. 13 stycznia w dyskusji o "odcinaniu użytkowników" uczestniczyli: Adam Rapacki - podsekretarz stanu w MSWiA, Jacek Murawski - dyrektor generalny polskiego oddziału Microsoft, Mariusz Sokołowski - rzecznik Komendanta Głównego Policji.
W jednej z najbliższych notek przedstawimy BSA, ideę organizacji i jej dokonania...
2010-01-15
Cenzura w praktyce. Chiny i Google
Mniej, czyli lepiej niż wcale?
Google od kilku już lat boryka się z zarzutami dotyczącymi cenzurowania treści w Chinach. Obecność w tym państwie koncernu z Mountain View sprowadzała się do tej pory do prostej zasady: lepiej, aby Chińczycy mieli uboższą wyszukiwarkę, niż żadną. Branie pod uwagę lokalnych uwarunkowań i przepisów stoi w sprzeczności z główną zasadą Google: Don't be evil. Nieuwzględnianie w wynikach wyszukiwania stron związanych z ideą wolności słowa czy problemy z wdrażaniem usług Gmail i Blogger były dotąd powszechnie znane.

Google.cn
Wydarzenia nabrały tempa wiosną ubiegłego roku. W Chinach zablokowano witrynę YouTube. Google stał się ofiarą ataków hakerów. Natomiast w komercyjnym ujęciu - amerykański koncern nie zyskał dobrej pozycji, ustępując pola wyszukiwarce baidu.cn. Roczne przychody w wysokości 300 mln dolarów - w odniesieniu do olbrzymiej rzeszy użytkowników - nie budzą respektu. Z drugiej strony, wyniki takie można traktować jako przyczółek. Największy eksporter świata, za "drobne ustępstwa" łatwo może przyczynić się do szybkiej ekspansji Google.cn. Warto dodać, że na współpracę z chińskimi władzami zgodziły się m.in. Yahoo! i Apple.

Yahoo.cn
Zagadnienia związane z tolerancją, komunikowaniem i etyczną stroną prowadzenia biznesu są kluczowym elementem strategii Device Global. W Polsce, do umów zawieranych przez Device, dołączamy Deklarację dobrych praktyk. To ważny dokument, akcentujący naszą postawę w relacjach z kontrahentami, pracownikami i otoczeniem firmy. Podpisujemy się m.in. pod poniższymi akapitami:
Etyka
Nie wpływamy na decyzje naszych kontrahentów poprzez bezpośrednie lub pośrednie proponowanie korzyści majątkowych, wykraczających poza regulowane prawem praktyki handlowe.
Tolerancja
Już podczas rekrutacji udowadniamy, że w Device Polska można pracować bez względu na stan cywilny, niepełnosprawność, pochodzenie społeczne lub etniczne, wyznanie czy orientację polityczną.
Po stronie pracowników
Realizujemy efektywne programy komunikowania, angażując w nie pracowników. Promują one pozytywne relacje w Device Polska.
Zdrowie i bezpieczeństwo
Tworzymy bezpieczne miejsca pracy. Zapewniamy warunki zgodne z najwyższymi normami ergonomii i standardami ochrony zdrowia. Działania takie wspomagamy odpowiednimi systemami zarządzania.
Google od kilku już lat boryka się z zarzutami dotyczącymi cenzurowania treści w Chinach. Obecność w tym państwie koncernu z Mountain View sprowadzała się do tej pory do prostej zasady: lepiej, aby Chińczycy mieli uboższą wyszukiwarkę, niż żadną. Branie pod uwagę lokalnych uwarunkowań i przepisów stoi w sprzeczności z główną zasadą Google: Don't be evil. Nieuwzględnianie w wynikach wyszukiwania stron związanych z ideą wolności słowa czy problemy z wdrażaniem usług Gmail i Blogger były dotąd powszechnie znane.

Google.cn
Wydarzenia nabrały tempa wiosną ubiegłego roku. W Chinach zablokowano witrynę YouTube. Google stał się ofiarą ataków hakerów. Natomiast w komercyjnym ujęciu - amerykański koncern nie zyskał dobrej pozycji, ustępując pola wyszukiwarce baidu.cn. Roczne przychody w wysokości 300 mln dolarów - w odniesieniu do olbrzymiej rzeszy użytkowników - nie budzą respektu. Z drugiej strony, wyniki takie można traktować jako przyczółek. Największy eksporter świata, za "drobne ustępstwa" łatwo może przyczynić się do szybkiej ekspansji Google.cn. Warto dodać, że na współpracę z chińskimi władzami zgodziły się m.in. Yahoo! i Apple.

Yahoo.cn
Zagadnienia związane z tolerancją, komunikowaniem i etyczną stroną prowadzenia biznesu są kluczowym elementem strategii Device Global. W Polsce, do umów zawieranych przez Device, dołączamy Deklarację dobrych praktyk. To ważny dokument, akcentujący naszą postawę w relacjach z kontrahentami, pracownikami i otoczeniem firmy. Podpisujemy się m.in. pod poniższymi akapitami:
Etyka
Nie wpływamy na decyzje naszych kontrahentów poprzez bezpośrednie lub pośrednie proponowanie korzyści majątkowych, wykraczających poza regulowane prawem praktyki handlowe.
Tolerancja
Już podczas rekrutacji udowadniamy, że w Device Polska można pracować bez względu na stan cywilny, niepełnosprawność, pochodzenie społeczne lub etniczne, wyznanie czy orientację polityczną.
Po stronie pracowników
Realizujemy efektywne programy komunikowania, angażując w nie pracowników. Promują one pozytywne relacje w Device Polska.
Zdrowie i bezpieczeństwo
Tworzymy bezpieczne miejsca pracy. Zapewniamy warunki zgodne z najwyższymi normami ergonomii i standardami ochrony zdrowia. Działania takie wspomagamy odpowiednimi systemami zarządzania.
2010-01-05
Czarnowidztwo nie dotyczy e-handlu
Czarne chmury znad USA kontra internetowi konsumenci
W grudniu 2009 roku przez Internet przetoczyła się fala negatywnych opinii o perspektywach USA. Laureat Nagrody Nobla, Joseph E. Stigitz, zapowiada powrót recesji. Amerykański ekonomista przewiduje, że spowolnienie nastąpi w połowie tego roku. Spośród polskich komentatorów często przytaczano wypowiedź Michała Słysza z fundacji DwaPlusDwa, obliczającego rzeczywisty, całkowity dług Stanów Zjednoczonych. Wskaźnik ów (dla sektorów: rządowego, prywatnego i gospodarstw domowych) wynosi 700% PKB.
Nie wdajemy się w analizę liczb, dopingując amerykańskie władze do podtrzymania trendu z III kwartału 2009 roku. Gospodarka USA urosła wówczas o 2,8%. Dlaczego należy być optymistą? Po pierwsze, światowe transakcje wciąż opierają się na dolarze. Po drugie, każdy pozytywny sygnał z USA trafia na podatny grunt nie tylko na rodzimym rynku. Po trzecie, widmo krachu czy choćby presji inflacyjnej, nie sprzyja stabilizacji rynków.
Jak podaje comScore, internetowe zakupy Amerykanów wzrosły w grudniu 2009 o 5%. Przekłada się to na 27,1 miliardów dolarów w porównaniu z 25,8 mld USD rok wcześniej. W ten sposób z nawiązką odrobiono 3-procentowy spadek, odnotowany pomiędzy analogicznymi okresami 2007/2008. Na świętach najbardziej "odkuły się" branże związane ze sprzętem RTV i biżuterią. Trend wzrostowy zarysował się już w listopadzie.
Źródło: comscore.com. Dane w mln USD.
Ten sam okres pod lupę wzięli badacze SpendingPulse, grupy należącej do MasterCard. Polem ich analizy stała się sprzedaż detaliczna. Za 3,6-procentowy wzrost w największym stopniu (ponad 1/6) odpowiadały transakcje on-line.
W grudniu 2009 roku przez Internet przetoczyła się fala negatywnych opinii o perspektywach USA. Laureat Nagrody Nobla, Joseph E. Stigitz, zapowiada powrót recesji. Amerykański ekonomista przewiduje, że spowolnienie nastąpi w połowie tego roku. Spośród polskich komentatorów często przytaczano wypowiedź Michała Słysza z fundacji DwaPlusDwa, obliczającego rzeczywisty, całkowity dług Stanów Zjednoczonych. Wskaźnik ów (dla sektorów: rządowego, prywatnego i gospodarstw domowych) wynosi 700% PKB.
Nie wdajemy się w analizę liczb, dopingując amerykańskie władze do podtrzymania trendu z III kwartału 2009 roku. Gospodarka USA urosła wówczas o 2,8%. Dlaczego należy być optymistą? Po pierwsze, światowe transakcje wciąż opierają się na dolarze. Po drugie, każdy pozytywny sygnał z USA trafia na podatny grunt nie tylko na rodzimym rynku. Po trzecie, widmo krachu czy choćby presji inflacyjnej, nie sprzyja stabilizacji rynków.
Jak podaje comScore, internetowe zakupy Amerykanów wzrosły w grudniu 2009 o 5%. Przekłada się to na 27,1 miliardów dolarów w porównaniu z 25,8 mld USD rok wcześniej. W ten sposób z nawiązką odrobiono 3-procentowy spadek, odnotowany pomiędzy analogicznymi okresami 2007/2008. Na świętach najbardziej "odkuły się" branże związane ze sprzętem RTV i biżuterią. Trend wzrostowy zarysował się już w listopadzie.
| okres | 2008 | 2009 | zmiana |
| 1-24 grudnia | 25 845 | 27 121 | 5% |
| 19–20 grudnia | 677 | 767 | 13% |
| 15 grudnia | 754 | 913 | 21% |
| 14 grudnia | 859 | 854 | -1% |
| 30 listopada | 834 | 887 | 5% |
| 27 listopada | 534 | 595 | 11% |
| 26 listopada | 288 | 318 | 10% |
Ten sam okres pod lupę wzięli badacze SpendingPulse, grupy należącej do MasterCard. Polem ich analizy stała się sprzedaż detaliczna. Za 3,6-procentowy wzrost w największym stopniu (ponad 1/6) odpowiadały transakcje on-line.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
