Kilka akapitów polemiki...
Dział "Technologie" w serwisie Gazeta.pl ożywił się za sprawą dość kontrowersyjnego artykułu. Publicysta Spider's Web przekonuje, że Microsoft ustąpił pola Apple'owi. Na potwierdzenie tej tezy przywołana została wycena obu spółek. Różnica rzędu 3 mld dolarów uwidoczniła się 27 maja 2010 roku. Data ta zyskała miano cezury; wytyczenia okresu nowej ery w IT. Giełdowy wynik miał potwierdzić tendencję: tradycyjny pecet odchodzi do lamusa, teraz rządzić będą urządzenia mobilne.
Ekspansja urządzeń, przy nazewnictwie których posługiwano się wręcz anaforą, nie podlega dyskusji. iPody, iPhone'y oraz iPady trafiają w ręce kolejnych użytkowników. Autor już po kilku zdaniach przyznaje, że szumna zmiana ma de facto charakter symboliczny. Koncern z Redmond dominuje na każdym polu: przychodów, zysków netto, zasobów gotówki czy przygniatającej ilości systemów operacyjnych na świecie. Karkołomne jest jednak stwierdzenie, że "komputer to dziś nie tylko przedmiot, który stoi na naszym biurku lub który nosimy w torbie - to urządzenie, które trzymamy w kieszeni i które służy nam głównie do konsumpcji mediów, czyli cyfrowej rozrywki. Na tak zdefiniowanym rynku tradycyjni liderzy na razie mają niewiele do powiedzenia".
Łatwo poszerzyć krąg przyjaznych, skomputeryzowanych urządzeń o samodzielne lodówki czy też inteligentne systemy ochrony. A one mobilnością nie grzeszą... A teraz do rzeczy - ile jest komputerów, jakie mają perspektywy i czy mobilność jest argumentem przeciwko pecetom? Sprzedajemy dziesiątki tysięcy komputerów rocznie, w tym laptopy. Wyposażamy szkoły, szpitale i wiele innych instytucji. Zajmujemy się kompleksowymi migracjami oraz wynajmem sprzętu IT. Jako koncern organizujemy i wspieramy europejskie oraz afrykańskie projekty non-profit, bazujące na nowoczesnych technologiach. W branży działamy intensywnie od ponad 15 lat. Mimo to, posłużymy się informacjami o globalnym zasięgu.
W ubiegłym roku przedstawiliśmy komputerowe statystyki: 2010 rok, zgodnie z przewidywaniami, powinien zamknąć się sprzedażą ok. 370 mln komputerów, inicjując jednocześnie trwałą przewagę laptopów. Niedawno analitycy Gartnera zaktualizowali swoje prognozy. Doliczyli się ponad 308 mln sprzedanych komputerów w 2009 roku. Zapowiedzieli również, że urosną oba monitorowane rynki; domowych i biurowych pecetów - o odpowiednio 29,5% i 13,1%.
Warto podkreślić, że pecetów przybywa mniej, niż wynika to z globalnych oczekiwań. Rynki Chin, Indii czy Brazylii chłoną niemal wszystkie ilości sprzętu. Z kolei Afryka czeka na każdą dostawę używanych zestawów. Te jednak są "zbyt wolno" wymieniane w USA i Europie Zachodniej, trafiając po drodze m.in. do... Polski. Kraje rozwinięte potrafią bowiem wycofać z rynku komputery, które nie przepracowały nawet 18 miesięcy. To ciekawe zagadnienie nie tylko dla księgowych i project plannerów.
Tymczasem wymagania mieszkańców Ziemi rosną. 2 mld komputerów w 2014 roku nie wystarczą, by odpowiedzieć zapotrzebowaniu. Większość zasobów IT wciąż znajduje się w USA, Europie i Japonii. 15% populacji dzierży w swoich domach i biurach 58% wszystkich komputerów na świecie. Jeśli dane Gartnera są zbyt monotematyczne, zapraszamy do zapoznania się ze statystykami Computer Industry Almanac Inc. Wkrótce przytoczymy kilka wartościowych liczb.
2010-05-31
2010-05-24
Równouprawnienie czy inwigilacja?
Nick + NIP, czyli jak fiskus odszuka podatników w Internecie
Raptem tydzień temu pisaliśmy o zmianach w handlu elektronicznym. Równouprawnienie sklepów internetowych i podmiotów prowadzących działalność bez wykorzystania kanału on-line to ważne zagadnienie. Sejm w ostatnich dniach zajął się jeszcze istotniejszą kwestią - uczciwą konkurencją. W ten sposób pozwalamy sobie nazwać nowelizację ustawy o kontroli skarbowej. Jesteśmy zwolennikami silnej rywalizacji na rynku usług i produktów, pod warunkiem, że wszyscy jego uczestnicy będą płacić podatki. Okazuje się, że dopiero teraz można będzie weryfikować spełnianie tego fundamentalnego obowiązku każdego handlowcy.
Status handlowca przysługuje bowiem każdemu, kto prowadzi działalność gospodarczą, nawet jeśli jej nie zarejestrował. Powszechną praktyką, w opinii fiskusa, jest także nieewidencjonowania obrotów przez firmy wykorzystujące Internet do kontaktów z klientami. Podpisujemy się pod ideą monitorowania rynku i ścigania nieuczciwych sprzedawców, mając nadzieję, że nowe uprawnienia urzędników będą wykorzystane zgodnie z zamierzeniami. Jak wylicza Gazeta Wyborcza, przepisy pozwolą uzyskać pełną informację o "obrotach i stanach kont, kredytach, pożyczkach, posiadanych papierach wartościowych, transakcjach, kontrahentach". Materiałów dostarczać będą "banki, fundusze inwestycyjne, towarzystwa emerytalne, sądy, przeróżne instytucje, a nawet prywatne firmy".
Autorzy nowelizacji wyjaśniają, że "organy kontroli skarbowej najczęściej dysponują wyłącznie numerem rachunku bankowego podmiotu, adresem IP, nazwą domeny internetowej lub ogłoszeniami, reklamami dotyczącymi oferowanych w internecie produktów, konieczne jest wyposażenie organów kontroli skarbowej w uprawnienia do występowania do instytucji będących w posiadaniu danych identyfikujących podmioty prowadzące nieujawnioną działalność gospodarczą w internecie".
Proces legislacyjny trwa. Ustawa może ujrzeć światło dzienne już za kilka tygodni. Do tego czasu przez fora, listy dyskusyjne i blogi przetoczy się zapewne lawina wypowiedzi w sprawie pomysłu Ministerstwa Finansów. Skoro tyle mówi się o transparentności transakcji w sieci, warto zacząć od przyjrzenia się anonimowym sprzedawcom...
Raptem tydzień temu pisaliśmy o zmianach w handlu elektronicznym. Równouprawnienie sklepów internetowych i podmiotów prowadzących działalność bez wykorzystania kanału on-line to ważne zagadnienie. Sejm w ostatnich dniach zajął się jeszcze istotniejszą kwestią - uczciwą konkurencją. W ten sposób pozwalamy sobie nazwać nowelizację ustawy o kontroli skarbowej. Jesteśmy zwolennikami silnej rywalizacji na rynku usług i produktów, pod warunkiem, że wszyscy jego uczestnicy będą płacić podatki. Okazuje się, że dopiero teraz można będzie weryfikować spełnianie tego fundamentalnego obowiązku każdego handlowcy.
Status handlowca przysługuje bowiem każdemu, kto prowadzi działalność gospodarczą, nawet jeśli jej nie zarejestrował. Powszechną praktyką, w opinii fiskusa, jest także nieewidencjonowania obrotów przez firmy wykorzystujące Internet do kontaktów z klientami. Podpisujemy się pod ideą monitorowania rynku i ścigania nieuczciwych sprzedawców, mając nadzieję, że nowe uprawnienia urzędników będą wykorzystane zgodnie z zamierzeniami. Jak wylicza Gazeta Wyborcza, przepisy pozwolą uzyskać pełną informację o "obrotach i stanach kont, kredytach, pożyczkach, posiadanych papierach wartościowych, transakcjach, kontrahentach". Materiałów dostarczać będą "banki, fundusze inwestycyjne, towarzystwa emerytalne, sądy, przeróżne instytucje, a nawet prywatne firmy".
Autorzy nowelizacji wyjaśniają, że "organy kontroli skarbowej najczęściej dysponują wyłącznie numerem rachunku bankowego podmiotu, adresem IP, nazwą domeny internetowej lub ogłoszeniami, reklamami dotyczącymi oferowanych w internecie produktów, konieczne jest wyposażenie organów kontroli skarbowej w uprawnienia do występowania do instytucji będących w posiadaniu danych identyfikujących podmioty prowadzące nieujawnioną działalność gospodarczą w internecie".
Proces legislacyjny trwa. Ustawa może ujrzeć światło dzienne już za kilka tygodni. Do tego czasu przez fora, listy dyskusyjne i blogi przetoczy się zapewne lawina wypowiedzi w sprawie pomysłu Ministerstwa Finansów. Skoro tyle mówi się o transparentności transakcji w sieci, warto zacząć od przyjrzenia się anonimowym sprzedawcom...
2010-05-17
Zmiany w handlu elektronicznym
Regulacje Komisji Europejskiej
Od czerwca tradycyjny handel i sklepy internetowe powinny być traktowane tak samo. Komisja Europejska chce zapobiec nierównemu traktowaniu podmiotów przez producentów i dystrybutorów. Jak podaje Rzeczpospolita, często dochodziło do zawyżania cen hurtowych. Zjawisko takie miało miejsce w odniesieniu do internetowych sprzedawców. Przyczyn takiego stanu rzeczy upatrywano w niskich kosztach sklepów prowadzących działalność on-line.
Redakcja wskazuje, że na polu przepisów nie zmieniło się nic od dekady. Istotnie, kluczowy akt prawny datowany jest na 2 marca 2000 r. To Ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz.U. Nr 22, poz.271, z późń. zm). Warto przytoczyć również Ustawę z 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu Cywilnego (Dz.U. Nr 141, poz. 1176, z późń. zm.). Na sposób obsługi Klientów poprzez Internet wpływają także przepisy z zakresu ochrony danych osobowych (1997 r.) i zawarte w Kodeksie Cywilnym.
W Device Polska liczymy, że zmiany będą odczuwalne nie tylko dla prowadzących działalność w Internecie. Efekty powinny być dostrzegalne także dla Klientów. Mamy nadzieję, że w ślad za nowymi przepisami pójdą również instytucje kontrolujące rynek IT. Dotychczasowe badania były dość wybiórcze i niesystematyczne. Pisaliśmy o tym m.in. we wrześniu 2009 roku: Badania wiarygodności sklepów internetowych
Rzeczpospolita przywołuje ponadto wyniki e-sklepów w 2009 roku, przytaczając prognozowany, 8-procentowy wzrost obrotów - z poziomu 5,1 mld zł.
Od czerwca tradycyjny handel i sklepy internetowe powinny być traktowane tak samo. Komisja Europejska chce zapobiec nierównemu traktowaniu podmiotów przez producentów i dystrybutorów. Jak podaje Rzeczpospolita, często dochodziło do zawyżania cen hurtowych. Zjawisko takie miało miejsce w odniesieniu do internetowych sprzedawców. Przyczyn takiego stanu rzeczy upatrywano w niskich kosztach sklepów prowadzących działalność on-line.
Redakcja wskazuje, że na polu przepisów nie zmieniło się nic od dekady. Istotnie, kluczowy akt prawny datowany jest na 2 marca 2000 r. To Ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz.U. Nr 22, poz.271, z późń. zm). Warto przytoczyć również Ustawę z 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu Cywilnego (Dz.U. Nr 141, poz. 1176, z późń. zm.). Na sposób obsługi Klientów poprzez Internet wpływają także przepisy z zakresu ochrony danych osobowych (1997 r.) i zawarte w Kodeksie Cywilnym.
W Device Polska liczymy, że zmiany będą odczuwalne nie tylko dla prowadzących działalność w Internecie. Efekty powinny być dostrzegalne także dla Klientów. Mamy nadzieję, że w ślad za nowymi przepisami pójdą również instytucje kontrolujące rynek IT. Dotychczasowe badania były dość wybiórcze i niesystematyczne. Pisaliśmy o tym m.in. we wrześniu 2009 roku: Badania wiarygodności sklepów internetowych
Rzeczpospolita przywołuje ponadto wyniki e-sklepów w 2009 roku, przytaczając prognozowany, 8-procentowy wzrost obrotów - z poziomu 5,1 mld zł.
2010-05-14
Piractwo w Polsce wciąż ma się dobrze
Trend jest właściwy, ale jakże powolny...
Coraz mniej piratów, spada poziom piractwa - wieszczą najnowsze tytuły prasowe. Czy tak jest rzeczywiście? W styczniu tego roku przyjrzeliśmy się szóstemu raportowi BSA, zapowiadając analizę kolejnego zestawienia. Pojawiło się ono szybciej, niż zwykle, nie przynosząc jednak zbyt pozytywnych wniosków. Przebadano o jedno państwo więcej, o tyle też pozycji poprawiła się Polska. W tabeli zamieniliśmy się miejscami z Łotwą, co daje naszemu krajowi 5. lokatę w niechlubnej statystyce i 56-procentowy wskaźnik. Warto przypomnieć, że kilka lat temu poziom piractwa wynosił 60%. Nie jest to zatem optymistyczny trend.
Raport pozwala cieszyć się tylko malejącą wartością nielegalnych kopii oprogramowania. W 2008 roku było to 648 mln USD, rok temu 506 mln USD. Globalnie sytuacja przedstawia się jednak gorzej. Porównując te same okresy, widać, że skala piractwa wzrosła o 2 pkt procentowe (z 41 do 43%). Co ważne, tendencja ta zarysowała się przy mniejszej niż dotychczas skali piractwa aż w 54 państwach (a większej w 19). Recesja gospodarcza nie zakłóciła rosnącej ilości legalnego oprogramowania w regionach słynących dotąd z dobrych statystyk. O kluczowych wynikach raportu decydują de facto rynki brazylijski i azjatyckie; Chiny oraz Indie. To one najmocniej wpływają na światową średnią piractwa.
Raport Business Software Alliance powstaje co roku we współpracy z firmą badawczą IDC. W Unii Europejskiej poziom piractwa wynosi 35%. Liderem nadal jest Luksemburg, z 21-procentowym wskaźnikiem. Z punktu widzenia niekwestionowanej, rosnącej zamożności użytkowników sprzętu IT (odzwierciedlonej w konfiguracjach) i coraz niższych cen oprogramowania - pozycja Polski może dziwić. Licencje dla edukacji i organizacji pożytku publicznego (np. system operacyjny Windows OEM MAR za jedyne 78 zł w Europejskim Programie Komputerowym prowadzonym przez naszą firmę) są już dostępne dla wielu chętnych.
Zapraszamy do zapoznania się z archiwalnymi notkami, poświęconymi tej samej tematyce:
Piractwo w procentach
Piraci nie tylko z Internetu
Coraz mniej piratów, spada poziom piractwa - wieszczą najnowsze tytuły prasowe. Czy tak jest rzeczywiście? W styczniu tego roku przyjrzeliśmy się szóstemu raportowi BSA, zapowiadając analizę kolejnego zestawienia. Pojawiło się ono szybciej, niż zwykle, nie przynosząc jednak zbyt pozytywnych wniosków. Przebadano o jedno państwo więcej, o tyle też pozycji poprawiła się Polska. W tabeli zamieniliśmy się miejscami z Łotwą, co daje naszemu krajowi 5. lokatę w niechlubnej statystyce i 56-procentowy wskaźnik. Warto przypomnieć, że kilka lat temu poziom piractwa wynosił 60%. Nie jest to zatem optymistyczny trend.
Raport pozwala cieszyć się tylko malejącą wartością nielegalnych kopii oprogramowania. W 2008 roku było to 648 mln USD, rok temu 506 mln USD. Globalnie sytuacja przedstawia się jednak gorzej. Porównując te same okresy, widać, że skala piractwa wzrosła o 2 pkt procentowe (z 41 do 43%). Co ważne, tendencja ta zarysowała się przy mniejszej niż dotychczas skali piractwa aż w 54 państwach (a większej w 19). Recesja gospodarcza nie zakłóciła rosnącej ilości legalnego oprogramowania w regionach słynących dotąd z dobrych statystyk. O kluczowych wynikach raportu decydują de facto rynki brazylijski i azjatyckie; Chiny oraz Indie. To one najmocniej wpływają na światową średnią piractwa.
Raport Business Software Alliance powstaje co roku we współpracy z firmą badawczą IDC. W Unii Europejskiej poziom piractwa wynosi 35%. Liderem nadal jest Luksemburg, z 21-procentowym wskaźnikiem. Z punktu widzenia niekwestionowanej, rosnącej zamożności użytkowników sprzętu IT (odzwierciedlonej w konfiguracjach) i coraz niższych cen oprogramowania - pozycja Polski może dziwić. Licencje dla edukacji i organizacji pożytku publicznego (np. system operacyjny Windows OEM MAR za jedyne 78 zł w Europejskim Programie Komputerowym prowadzonym przez naszą firmę) są już dostępne dla wielu chętnych.
Zapraszamy do zapoznania się z archiwalnymi notkami, poświęconymi tej samej tematyce:
Piractwo w procentach
Piraci nie tylko z Internetu
Subskrybuj:
Posty (Atom)
