Nowe, antypirackie przepisy na horyzoncie...
ACTA to porozumienie antypirackie zawarte przez 7 państw i Unię Europejską. Do Anti-Counterfeiting Trade Agreement przystąpiły Australia, Kanada, Japonia, Meksyk, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone i Szwajcaria. Do prasy systematycznie wyciekają informacje o negocjacjach inicjatorów oraz sankcjach, jakie mają spotkać wszystkich, którzy łamią prawa autorskie. Najnowsza propozycja polega na wprowadzeniu kary więzienia za "niekomercyjne użycie w internecie dzieł chronionych prawem autorskim oraz za inicjowanie i pomaganie w tym procederze".
Negocjacje ACTA są tajne, a każdy przeciek natychmiast wzbudza kontrowersje. Dlatego, jak donosi redakcja Chip, Unia Europejska zamierza ujawnić treść negocjacji. Zmiany w przepisach musiałyby objąć prawo celne i kodeksy cywilne. Wpłynęłyby na sposób obliczania szkód, a nawet zakres kontroli odtwarzaczy muzycznych.
Przeciwko propozycjom zmian w przepisach wystąpiła Fundacja Wolnego Oprogramowania. Odniosła się ona do jedynego jak dotąd opublikowanego raportu ACTA. W kwietniu tego roku ACTA postulowała:
1. Dostawcy Internetu nie będą odpowiadać za działania swoich klientów (pobieranie i udostępnianie pirackich plików). Muszą jednak wdrożyć skuteczne mechanizmy, które odetną piratów z sieci.
2. Celnicy uzyskają prawo do konfiskowania urządzeń elektronicznych, co do których istnieć będą podejrzenia zapisu nielegalnych plików.
3. Próby piractwa objęte zostaną przepisami prawa karnego zamiast cywilnego.
4. Próby przełamywania zabezpieczeń DRM (Digital rights management) będą uznane za nielegalne.
DRM to system przeciwdziałający używaniu danych w formacie elektronicznym (z wykorzystaniem kryptografii lub innych metod) w sposób niezgodny z wolą ich wydawcy.
Żądnym wiedzy polecamy link do 36-stronicowego dokumentu sygnowanego przez ACTA.
2010-06-30
2010-06-22
Ile może być wart Windows 7?
Dla nielegalnego sprzedawcy ceną jest 5 lat więzienia
W Device Polska często prezentujemy przykłady nielegalnej sprzedaży oprogramowania, piractwa komputerowego i problemów, jakich warto uniknąć. Sprawa z Katowic pokazuje, jak łatwo odgadnąć intencje nieuczciwego sprzedawcy. Handel kodami aktywującymi, wskazywanie serwera, z którego można pobrać samodzielnie aplikacje, czy nader atrakcyjne ceny zawsze powinny budzić wątpliwości.
Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Katowicach zabezpieczyli wiele kopii systemu Windows 7, pakietów Office 2007, programów antywirusowych i aplikacji graficznych. Do oryginałów upodobnione były także kolejne nośniki nadane z Chin na adres "przedsiębiorczego", 37-letniego mężczyzny. Przesyłka zawierała również laptopy z już zainstalowanym systemem operacyjnym, o takim samym statusie jak wspomniane nośniki.
Straty oszacowano wstępnie na 80 000 zł. Początek sprawy miał miejsce w Internecie. To w nim śląscy policjanci odnaleźli podejrzane ogłoszenia. Czynności operacyjne doprowadziły do przeszukania mieszkania i odnalezienia podróbek.
W Device Polska często prezentujemy przykłady nielegalnej sprzedaży oprogramowania, piractwa komputerowego i problemów, jakich warto uniknąć. Sprawa z Katowic pokazuje, jak łatwo odgadnąć intencje nieuczciwego sprzedawcy. Handel kodami aktywującymi, wskazywanie serwera, z którego można pobrać samodzielnie aplikacje, czy nader atrakcyjne ceny zawsze powinny budzić wątpliwości.
Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Katowicach zabezpieczyli wiele kopii systemu Windows 7, pakietów Office 2007, programów antywirusowych i aplikacji graficznych. Do oryginałów upodobnione były także kolejne nośniki nadane z Chin na adres "przedsiębiorczego", 37-letniego mężczyzny. Przesyłka zawierała również laptopy z już zainstalowanym systemem operacyjnym, o takim samym statusie jak wspomniane nośniki.
Straty oszacowano wstępnie na 80 000 zł. Początek sprawy miał miejsce w Internecie. To w nim śląscy policjanci odnaleźli podejrzane ogłoszenia. Czynności operacyjne doprowadziły do przeszukania mieszkania i odnalezienia podróbek.
2010-06-10
Co czwarty Polak kupuje w sieci
Statystyki wskazują, że z roku na rok może być tylko lepiej.
Rzeczpospolita przywołała wyniki badań firmy doradczej ReportLinker. Pod uwagę brano nie tylko transakcje internetowe, ale i zamówienia, które kończyły się odbiorem i opłaceniem towaru w tradycyjnym sklepie. Porównanie do innych krajów europejskich nie wypada kolorowo. W Skandynawii odsetek kupujących to 80%, w Niemczech 75%.
Raport obnaża wiele braków w naszym kraju, ale pozwala także spojrzeć z optymizmem w przyszłość. Po pierwsze, w Internecie kupuje co drugi Polak, jeśli uwzględnić tylko osoby z dostępem do sieci. Niestety, tylko połowa społeczeństwa może korzystać z takiego przywileju. W trakcie kampanii prezydenckiej padają propozycje obdarowywania każdego ucznia laptopem, bezprzewodowego Internetu dla wszystkich i inne, szumne zapowiedzi. Oby ziściło się choć kilka z nich...
Redakcja Rzeczpospolitej zwraca uwagę na bariery w handlu elektronicznym. Oprócz obaw związanych z bezpieczeństwem płatności, wskazuje się na przyzwyczajenia konsumentów do organoleptycznego poznania produktów oraz chęć uniknięcia opłat za przesyłkę. W sprawie kosztów transportu można wkrótce liczyć na zmiany. Największy, polski serwis aukcyjny wprowadził dodatkowe kryteria oceny transakcji, pozwalając na przyznanie noty za przesyłkę, a w szczególności jej koszt. Decyzja ta jest bardzo istotna, choćby z tego powodu, że na aukcje przypada w Polsce 60% z puli internetowych zakupów. Kolejnym, pozytywnym sygnałem z rynku jest zwiększająca się ilość sklepów bazujących na e-handlu. Szacuje się, że ich liczba sięgnie 10 000, co oznacza 27-procentowy wzrost w odniesieniu do 2009 roku.
Każdemu przypadnie zatem (statystycznie!) 680 000 zł przychodu.
Dobrze rokują także coroczne zmiany w wartości e-handlu w Polsce. Rynek urośnie w 2010 roku o niemal 30%.
Rok: wartość handlu w mld zł
2004: 1,9
2005: 3,1
2006: 5,0
2007: 8,1
2008: 11,0
2009: 13,1
2010: 17,0 (prognoza)
Źródło: Rzeczpospolita
Rzeczpospolita przywołała wyniki badań firmy doradczej ReportLinker. Pod uwagę brano nie tylko transakcje internetowe, ale i zamówienia, które kończyły się odbiorem i opłaceniem towaru w tradycyjnym sklepie. Porównanie do innych krajów europejskich nie wypada kolorowo. W Skandynawii odsetek kupujących to 80%, w Niemczech 75%.
Raport obnaża wiele braków w naszym kraju, ale pozwala także spojrzeć z optymizmem w przyszłość. Po pierwsze, w Internecie kupuje co drugi Polak, jeśli uwzględnić tylko osoby z dostępem do sieci. Niestety, tylko połowa społeczeństwa może korzystać z takiego przywileju. W trakcie kampanii prezydenckiej padają propozycje obdarowywania każdego ucznia laptopem, bezprzewodowego Internetu dla wszystkich i inne, szumne zapowiedzi. Oby ziściło się choć kilka z nich...
Redakcja Rzeczpospolitej zwraca uwagę na bariery w handlu elektronicznym. Oprócz obaw związanych z bezpieczeństwem płatności, wskazuje się na przyzwyczajenia konsumentów do organoleptycznego poznania produktów oraz chęć uniknięcia opłat za przesyłkę. W sprawie kosztów transportu można wkrótce liczyć na zmiany. Największy, polski serwis aukcyjny wprowadził dodatkowe kryteria oceny transakcji, pozwalając na przyznanie noty za przesyłkę, a w szczególności jej koszt. Decyzja ta jest bardzo istotna, choćby z tego powodu, że na aukcje przypada w Polsce 60% z puli internetowych zakupów. Kolejnym, pozytywnym sygnałem z rynku jest zwiększająca się ilość sklepów bazujących na e-handlu. Szacuje się, że ich liczba sięgnie 10 000, co oznacza 27-procentowy wzrost w odniesieniu do 2009 roku.
Każdemu przypadnie zatem (statystycznie!) 680 000 zł przychodu.
Dobrze rokują także coroczne zmiany w wartości e-handlu w Polsce. Rynek urośnie w 2010 roku o niemal 30%.
Rok: wartość handlu w mld zł
2004: 1,9
2005: 3,1
2006: 5,0
2007: 8,1
2008: 11,0
2009: 13,1
2010: 17,0 (prognoza)
Źródło: Rzeczpospolita
2010-06-09
Handel w sieci pod lupą fiskusa
Zaczyna się od Dolnego Śląska
Dziennik "Polska The Times" opisuje rozpoczynającą się właśnie kontrolę sprzedawców w serwisie aukcyjnym Allegro. Fiskus przyjrzy się 2800 użytkowników, do tej pory zidentyfikował ponad połowę. Kontrola polegać będzie na porównaniu deklaracji podatkowych z obrotami osiąganymi poprzez platformę aukcyjną. Urzędnicy oszacowali, że za transakcjami o wartości 100 milionów złotych stoi 1500 osób. Kwotę tę ustalono, śledząc obroty w ostatnich czterech latach.
Wszystko wskazuje na to, że nie są to rutynowe działania. Do pracy skierowano bowiem ekspertów zajmujących się tropieniem internetowych oszustów podatkowych. Fiskus dysponuje specjalną komórką do tego celu i ostrzega, że nikomu nie pomoże zmiana tożsamości (nowe nicki).
Gazeta Wrocławska przytacza wypowiedzi Zbigniewa Wilińskiego z Dolnośląskiej Izby Skarbowej oraz Patryka Trybuziaka z Allegro.pl. Pierwszy wskazuje, że "przepisy dają fiskusowi prawo do zbierania dowodów dotyczących handlu w sieci. Urzędnicy przeglądają więc internet w poszukiwaniu śladów, jakie zostawiają za sobą sprzedawcy. A jest ich - jak zapewnia nasz rozmówca z Izby Skarbowej - bardzo dużo". Drugi nie ma nic przeciwko działaniom urzędników: "Każdy powinien płacić podatki. A jeśli tego nie robi, fiskus powinien się mu przyjrzeć niezależnie od tego, przez jaką witrynę handluje".

W Device Polska dbamy o dostępność produktów i usług w wielu kanałach sprzedaży. Jesteśmy obecni w serwisie allegro.pl, dysponujemy także własną platformą aukcyjną. Warto jednak zwrócić uwagę na szerszą skalę problemu. Nie tylko sprawy podatkowe rzutują na ocenę transakcji - przedstawioną okiem fiskusa. Równie ważne są prawa autorskie i reagowanie na nadużycia. Liczymy, że opisane działania urzędników nie będą początkiem inwigilacji, a pomogą w zdobyciu zaufania do internetowych zakupów.
Dziennik "Polska The Times" opisuje rozpoczynającą się właśnie kontrolę sprzedawców w serwisie aukcyjnym Allegro. Fiskus przyjrzy się 2800 użytkowników, do tej pory zidentyfikował ponad połowę. Kontrola polegać będzie na porównaniu deklaracji podatkowych z obrotami osiąganymi poprzez platformę aukcyjną. Urzędnicy oszacowali, że za transakcjami o wartości 100 milionów złotych stoi 1500 osób. Kwotę tę ustalono, śledząc obroty w ostatnich czterech latach.
Wszystko wskazuje na to, że nie są to rutynowe działania. Do pracy skierowano bowiem ekspertów zajmujących się tropieniem internetowych oszustów podatkowych. Fiskus dysponuje specjalną komórką do tego celu i ostrzega, że nikomu nie pomoże zmiana tożsamości (nowe nicki).
Gazeta Wrocławska przytacza wypowiedzi Zbigniewa Wilińskiego z Dolnośląskiej Izby Skarbowej oraz Patryka Trybuziaka z Allegro.pl. Pierwszy wskazuje, że "przepisy dają fiskusowi prawo do zbierania dowodów dotyczących handlu w sieci. Urzędnicy przeglądają więc internet w poszukiwaniu śladów, jakie zostawiają za sobą sprzedawcy. A jest ich - jak zapewnia nasz rozmówca z Izby Skarbowej - bardzo dużo". Drugi nie ma nic przeciwko działaniom urzędników: "Każdy powinien płacić podatki. A jeśli tego nie robi, fiskus powinien się mu przyjrzeć niezależnie od tego, przez jaką witrynę handluje".

W Device Polska dbamy o dostępność produktów i usług w wielu kanałach sprzedaży. Jesteśmy obecni w serwisie allegro.pl, dysponujemy także własną platformą aukcyjną. Warto jednak zwrócić uwagę na szerszą skalę problemu. Nie tylko sprawy podatkowe rzutują na ocenę transakcji - przedstawioną okiem fiskusa. Równie ważne są prawa autorskie i reagowanie na nadużycia. Liczymy, że opisane działania urzędników nie będą początkiem inwigilacji, a pomogą w zdobyciu zaufania do internetowych zakupów.
2010-06-03
Top500, a w nim 16. miejce dla Polski
Superkomputery w ciekawej prezentacji
Co pół roku przyglądamy się najmocniejszym komputerom. W najnowszym zestawieniu na drugim miejscu pojawił się chiński przedstawiciel. Nebulae w rankingu reprezentuje Państwo Środka, ale wyprodukowaniem go zajęła się amerykańska firma - Dawning. Z mocą obliczeniową (1,27 petaflopów) nie można mierzyć się z Jaguarem (1,76 petaflopów), ale następne zestawienia mogą zadziwić. Nebulae jest bowiem w stanie teoretycznie osiągnąć wydajność rzędu 3 petaflopów (O 0,7 PFlop/s więcej niż wskazuje potencjał Jaguara). Co ciekawe, nie ilość rdzeni decyduje o takiej perspektywie, a oparcie się na architekturze procesorów graficznych.
Pozycja Chin nie jest przypadkowa. Systematycznie pną się w hierarchii - wyprzedzając Niemców, uplasowali się na 4. miejscu pod względem ilości posiadanych superkomputerów. 24 reprezentantów to raptem 8,5% potencjału Stanów Zjednoczonych, niekwestionowanego lidera. Polska, z pięcioma superkomputerami, zajmuje 16, miejsce w rankingu.
Pod wieloma względami w Top500 nic się nie zmienia. Ponad 80% superkomputerów bazuje na procesorach Intela. Rynkiem dzielą się stale IBM oraz HP; przypada na nie odpowiednio 39,8% i 37%. Co prawda, HP straciło 5 pkt procentowych i miano największego dostawcy, ale bieżące projekty mogą przynieść kolejne, niewielkie przetasowanie.
Dominacja Stanów Zjednoczonych przejawia się w kolejnym umocnieniu pozycji. Kraj ten "wprowadził" do zestawienia kolejnych 5 supermaszyn, mając ich obecnie 282 (słownie: dwieście osiemdziesiąt dwie). Starego Kontynentu bronią 144 superkomputery (o 8 gorzej niż pół roku temu). Blisko 2/3 z nich działa w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech.
Co pół roku przyglądamy się najmocniejszym komputerom. W najnowszym zestawieniu na drugim miejscu pojawił się chiński przedstawiciel. Nebulae w rankingu reprezentuje Państwo Środka, ale wyprodukowaniem go zajęła się amerykańska firma - Dawning. Z mocą obliczeniową (1,27 petaflopów) nie można mierzyć się z Jaguarem (1,76 petaflopów), ale następne zestawienia mogą zadziwić. Nebulae jest bowiem w stanie teoretycznie osiągnąć wydajność rzędu 3 petaflopów (O 0,7 PFlop/s więcej niż wskazuje potencjał Jaguara). Co ciekawe, nie ilość rdzeni decyduje o takiej perspektywie, a oparcie się na architekturze procesorów graficznych.
Pozycja Chin nie jest przypadkowa. Systematycznie pną się w hierarchii - wyprzedzając Niemców, uplasowali się na 4. miejscu pod względem ilości posiadanych superkomputerów. 24 reprezentantów to raptem 8,5% potencjału Stanów Zjednoczonych, niekwestionowanego lidera. Polska, z pięcioma superkomputerami, zajmuje 16, miejsce w rankingu.
Pod wieloma względami w Top500 nic się nie zmienia. Ponad 80% superkomputerów bazuje na procesorach Intela. Rynkiem dzielą się stale IBM oraz HP; przypada na nie odpowiednio 39,8% i 37%. Co prawda, HP straciło 5 pkt procentowych i miano największego dostawcy, ale bieżące projekty mogą przynieść kolejne, niewielkie przetasowanie.
Dominacja Stanów Zjednoczonych przejawia się w kolejnym umocnieniu pozycji. Kraj ten "wprowadził" do zestawienia kolejnych 5 supermaszyn, mając ich obecnie 282 (słownie: dwieście osiemdziesiąt dwie). Starego Kontynentu bronią 144 superkomputery (o 8 gorzej niż pół roku temu). Blisko 2/3 z nich działa w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
