2010-08-25

Ponad 10% sprzedaży w Internecie przypada na komputery

Raport Euromonitor International

10,9% - dokładnie tak oszacowali udział komputerów w transakcjach w sieci eksperci Euromonitor International. Niekwestionowanym liderem wciąż są książki i płyty. Ich zakupy stanowiły 36,7% całej sprzedaży w 2009 roku. Wśród grup produktów, które ujęto w zestawieniu, są jeszcze AGD/RTV (27,6%) oraz artykuły do domu i ogrodu (14,3%).

Wrażenie robi również porównanie wartości handlu internetowego w Polsce. Bieżące obroty sięgają niemal 16 mld złotych. Na przestrzeni 4 ostatnich lat rynek urósł więc czterokrotnie! E-sklepy i aukcje internetowe są najszybciej rozwijającym się kanałem sprzedaży detalicznej. Na pierwszą grupę przypada prawie 1/3 obrotów (5 mld złotych) i roczny wzrost rzędu 18%.

Raport i oparte na nim publikacje w mediach nie uwzględniają efektu skali; zwiększają się obroty firm kurierskich, dynamicznie rosną pasaże handlowe i porównywarki cenowe. Warto, aby ośrodki badawcze zaczęły uwzględniać tego typu dane w swoich raportach. Pozwoli to jeszcze bardziej docenić rozwój internetowych przedsięwzięć.

Ilość sklepów w porównywarkach cenowych i ich procentowy udział w rynku
Ceneo250032,89%
Nokaut300039,47%
Skapiec180023,68%
Tanio165021,71%
Źródło: opracowanie własne, stan na VIII 2010.

2010-08-23

Blog, czyli dziennik lub czasopismo

Prawo prasowe zbyt trudne dla sądów?

Weekendowa depesza PAPu od razu trafiła na pierwsze strony gazet. Relacja agencji jest zatrważająca, wskazuje bowiem na możliwość ukarania każdego, kto opublikuje cokolwiek i niemal kiedykolwiek. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł właśnie skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Sprawa, początkowo błaha, okazała się nader rozwojowa. Ot, prowadzący serwis gazetabytowska.pl nie wystąpił o stosowne zezwolenie, łamiąc Prawo prasowe. A sądy w I i II instancji orzekły, że strona internetowa jest przekazem za pomocą obrazu i dźwięku. Warto od razu wyjaśnić, że prasowe obejmuje wszystkie publikacje, ale tylko dzienniki i czasopisma poddane są obowiązkowi rejestracji (w Sądach Wojewódzkich).

Art 20 pkt 1.
Wydawanie dziennika lub czasopisma wymaga rejestracji w sądzie wojewódzkim właściwym miejscowo dla siedziby wydawcy, zwanym dalej organem rejestracyjnym. Do postępowania w tych sprawach stosuje się przepisy Kodeksu postępowania cywilnego o postępowaniu nieprocesowym, ze zmianami wynikającymi z niniejszej ustawy.

Po pierwsze, dziwić może linia obrony pana Leszka Szymczaka, założyciela serwisu. Nie bronił on prawa do swobodnej wypowiedzi, ale próbował argumentować, że nie zamieszczał plików dźwiękowych w serwisie. Po drugie, sąd wykazał się nadinterpretacją przepisów, wskazując, że przekaz dźwiękowy był technicznie możliwy.
W ten sposób można oskarżyć choćby każdego posiadacza samochodu. Wszak pojazdy dysponują możliwościami rozwinięcia prędkości wyższej od dopuszczalnej w terenie zabudowanym, niezabudowanym, a nawet na autostradzie...

Niestety, powyższemu przypadkowi sprzyjają niefrasobliwe przepisy i trzyletnia niemoc rządzących. Już w 2007 roku wydawcy serwisu "Szycie po przemysku" zderzyli się ze sprzecznymi decyzjami instytucji państwowych. Najpierw przemyski sąd odmówił rejestracji tytułu prasowego. Następnie okazało się, że braku rejestracji przestępstwa dopatrzyła się prokuratura. Dopiero wyrok Sądu Okręgowego przyniósł ulgę wydawcom.

Czym w takim razie są blogi, serwisy informacyjne urzędów czy nawet strona Ministerstwa Sprawiedliwości. Siedem newsów w sierpniu to wypisz wymaluj częstotliwość publikacji dziennika. Obyśmy szybko doczekali się nowelizacji. Póki co - przepisujemy ważny artykuł z Ustawy, definiujący prasę.

Art 7 pkt 2.
W rozumieniu ustawy:
1. prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą, a w szczególności: dzienniki i czasopisma, serwisy agencyjne, stałe przekazy teleksowe, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne oraz kroniki filmowe; prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, w tym także rozgłośnie oraz tele - i radiowęzły zakładowe, upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania; prasa obejmuje również zespoły ludzi i poszczególne osoby zajmujące się działalnością dziennikarską,
2. dziennikiem jest ogólno informacyjny druk periodyczny lub przekaz za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu, ukazujący się częściej niż raz w tygodniu,
3. czasopismem jest druk periodyczny ukazujący się nie częściej niż raz w tygodniu, a nie rzadziej niż raz w roku; przepis ten stosuje się odpowiednio do przekazu za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu innego niż określony w pkt 2,
4. materiałem prasowym jest każdy opublikowany lub przekazany do opublikowania w prasie tekst albo obraz o charakterze informacyjnym, publicystycznym, dokumentalnym lub innym, niezależnie od środków przekazu, rodzaju, formy, przeznaczenia czy autorstwa

2010-08-11

Miliardy nie tylko od Billa Gatesa

Oddadzą połowę majątku...

Zgodnie z obietnicą 34 amerykańskich miliarderów, około 125 miliardów dolarów trafi na cele charytatywne. Nie oznacza to jednak, że do tej pory bogacze byli głusi na potrzeby słabych i biednych. Gros sygnatariuszy charytatywnego porozumienia udzielało się już w kampaniach społecznych. Inicjatorami akcji są Bill Gates i Waren Buffet. To oni wezmą na siebie lwią część wydatków na rzecz potrzebujących. Majątki Gatesa i Buffeta sumują się - według najnowszej listy Forbes - do równych 100 miliardów dolarów. Tym samym wartość ich wsparcia w gronie amerykańskich krezusów wynosi 40%!.

Zanim w mediach przetoczy się fala złośliwych komentarzy, wskazujących na próżność, wizerunek, obecność w rankingach filantropów czy inne pobudki bogaczy, warto spojrzeć na cele "William H. Gates Foundation". Są dobrze widoczne nawet w Polsce. Jak podaje Wprost (Nr 33.), nasz kraj zyska 80 milionów dolarów w ramach pięcioletniego programu budowy 2 tysięcy gminnych bibliotek. Na wsparcie mogą liczyć także naukowcy. Tylko w 2009 roku do 81 badaczy trafiło po 100 000 dolarów, aby rozwiązywali światowe problemy zdrowotne. 35. na liście Forbesa - George Soros - jest z kolei znany w Polsce z założenia Fundacji im. Stefana Batorego.

Dziesięciu najbogatszych
1. Carlos Slim Helu & family (Meksyk) 53,5
2. William Gates III (USA) 53
3. Warren Buffett (USA), 47
4. Mukesh Ambani (Indie) 29
5. Lakshmi Mittal (Indie) 28,7
6. Lawrence Ellison (USA) 28
7. Bernard Arnault (Francja) 27,5
8. Eike Batista (Brazylia) 27
9. Amancio Ortega (Hiszpania) 25
10. Karl Albrecht (Niemcy) 23,5
Źródło: Forbes.com, dane w mld USD

Plany Gatesa są dalekosiężne. Z okrojenia amerykańskich fortun chce pozyskać 600 mld dolarów. W ten sposób twórca Microsoftu zdominuje wiele dziedzin życia, nie tylko IT, edukację i zdrowie. Z takim kapitałem może pokusić się o zaprowadzenie nowego ładu społecznego. Brzmi górnolotnie? Owszem, ale jednocześnie bardzo realnie.

2010-08-05

Internetowe manipulacje

Czy ranking internetowy to głos ludu?

Czerpanie wiedzy, pomysłów oraz inspiracji "z tłumu" - tak definiowany jest crowdsourcing, słowo będące w użyciu raptem od 2006 roku, a ukute przez Jeffa Howe. W marketingu usług internetowych ów neologizm przejawia się w rankingach. Przyjmuje się bowiem, że zdanie dużej i zróżnicowanej grupy osób przekłada się na uzyskanie w pełni wiarygodnej i precyzyjnej oceny produktu lub usługi. Rzetelność tę poddał w wątpliwość Michael Moyer w sierpniowym Świecie Nauki.

Autor przywołuje wypowiedź profesora Erica Clemonsa z Katedry Zarządzania Operacjami i Systemami w Wharton School przy Univerisy of Pennsylvania. Oceny są przeważnie skrajne, ponieważ klienci są skłonni podzielić się swoją opinią tylko jeśli chcą coś "wynieść pod niebiosa" albo "zmieszać z błotem". Bywa również, że pierwsi kupujący podjęli decyzję za sprawą własnych gustów i przekonań. Kolejni zawodzą się, bazując tylko na euforycznych ocenach.

Na jakość internetowych recenzji wpływają entuzjazm użytkowników oraz... pieniądze. W ubiegłym roku jedna osoba rozpracowała serwis Amazon. Vassilis Kostakos przeanalizował ponad 20 000 recenzji. Informatyk z portugalskiego Universidade da Madeira ustalił, że większość opinii pochodzi od małej grupy osób. Niekoniecznie kompetentnych, ale żądnych tytułów "superrecenzenta". Pazerność była także kanwą konfliktu pomiędzy przedstawicielami portalu Yelp a jego ogłoszeniodawcami. Reklamodawcy, dzięki zakupowi powierzchni w portalu, mogli liczyć na usunięcie nieprzychylnych komentarzy. Portal tłumaczył się działaniem automatycznych filtrów.