BSA (Business Software Alliance) opublikowała wyniki badań przeprowadzonych w 32 państwach. Na każdy kraj przypadło od 400 do 500 ankietowanych. Setki milionów złodziei ukradło w ubiegłym roku oprogramowanie o wartości 59 mld dolarów. Takie liczby podał prezes BSA - Robert Holleyman. Rozwiązania problemu upatruje on w dwóch działaniach; edukacji osób i firm oraz ścisłym egzekwowaniu przepisów dotyczących praw własności intelektualnej.
Źródło: bsa.orgPolsce przypadło miejsce w środku stawki z 48-procentowym pułapem piractwa. Na wartość tę składają się stali piraci (33%) oraz osoby pobierające oprogramowanie "zazwyczaj nielegalnie" (15%). Pozycja Polski może dziwić w aspekcie krajów sąsiadujących z nami w tabeli. Niewiele wyższy odsetek piractwa wykazują kraje Ameryki Łacińskiej i Rosja. Z kolei USA i Japonia określane dotąd jako wzór poszanowania praw autorskich znalazły się nad Indiami. Niekwestionowanym liderem zestawień, bez względu na metodologię ich tworzenia, nadal pozostają Chiny.
Istotnym wnioskiem z badań jest sposób oceny nielegalnych czynności podejmowanych przez Internautów. Stąd kategorie charakteryzujące piratów jako stale kradnących oraz okazjonalnych złodziei.
Źródło: bsa.orgDane mogą szokować. Jak podaje BSA, aż 47% użytkowników komputerów osobistych nielegalnie pobiera oprogramowanie. Raport ujawnia, że w krajach rozwijających się częstymi praktykami są instalowanie programu z jedną licencją na wielu stanowiskach oraz pobieranie aplikacji za pomocą sieci peer-to-peer.

0 komentarze:
Prześlij komentarz